Czy kamera może nagrywać sąsiada ?
Monitoring Spółdzielni nigdy nie budził watpliwości, należy stosować RODO i konsekwencje za naruszenie przepisów są jasne.
Problem zaczynał się przy monitoringu prywatnym. Do tej pory można było spotkać się z komentarzami, że prywatne nagrywanie nie podlega przepisom RODO, problem może powstać dopiero przy wykorzystaniu tych nagrań. Powodem takiego podejścia jest przepis RODO, który mówi, że przepisów tych nie stosuje się do przetwarzania danych osobowych przez osobę fizyczną w ramach czynności o czysto osobistym lub domowym charakterze.
Zarządy Spółdzielni często spotykają się z problemami jakie nawzajem sprawiają sobie mieszkańcy poprzez prywatny monitoring. Do niedawna w tego rodzaju sprawach poszkodowani jak i spółdzielnie czuli się bezradni.
Wielu właścicieli nieruchomości zakłada monitoring z przekonaniem, że skoro kamery znajdują się na ich własnej posesji, w mieszkaniu, ogródku czy na swoim miejscu parkingowym to mogą rejestrować wszystko, co znajduje się w ich zasięgu.
Najnowsza decyzja Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych pokazuje jednak, że takie założenie może prowadzić do bardzo poważnych konsekwencji finansowych.
W połowie lipca 2026 r. Prezes UODO poinformował o nałożeniu administracyjnej kary pieniężnej w wysokości 26 711 zł na osobę fizyczną, która pomimo prawomocnego nakazu organu nadzorczego nie zaprzestała nielegalnego monitorowania swoich sąsiadów.
Co było przedmiotem sprawy?
Sprawa rozpoczęła się od skarg sąsiadów. Właściciel nieruchomości zainstalował system monitoringu rejestrujący nie tylko obraz, ale również dźwięk przez całą dobę. Problem polegał na tym, że kamery obejmowały swoim zasięgiem nie tylko teren jego posesji, lecz także drogę publiczną oraz nieruchomości należące do sąsiadów.
Po przeprowadzeniu postępowania administracyjnego Prezes UODO uznał, że administrator nie posiada podstawy prawnej do przetwarzania danych osobowych osób znajdujących się poza jego nieruchomością. Nakazano mu zatem zaprzestanie przetwarzania danych osobowych sąsiadów poprzez odpowiednie usunięcie kamer albo zmianę ich ustawienia.
Decyzja stała się prawomocna, ponieważ właściciel monitoringu nie zaskarżył jej do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.
Dlaczego kara została nałożona?
Samo wydanie nakazu nie było jeszcze podstawą do nałożenia sankcji finansowej. Kluczowe znaczenie miało to, że właściciel monitoringu nie wykonał decyzji Prezesa UODO.
Jak wynika z komunikatu Urzędu, pomimo upływu terminu oraz kierowanych do niego pism, administrator nadal prowadził monitoring obejmujący przestrzeń publiczną oraz nieruchomości sąsiadów.
W rezultacie Prezes UODO wszczął kolejne postępowanie, tym razem dotyczące wymierzenia administracyjnej kary pieniężnej za niewykonanie prawomocnego nakazu organu nadzorczego.
Monitoring sąsiadów to przetwarzanie danych osobowych
Decyzja przypomina o niezwykle ważnej kwestii, którą wielu właścicieli nieruchomości bagatelizuje.
Wizerunek osoby fizycznej stanowi dane osobowe. Jeżeli kamera umożliwia identyfikację konkretnej osoby, dochodzi do przetwarzania danych osobowych w rozumieniu RODO. Dotyczy to również sytuacji, gdy monitoring rejestruje głos, co miało miejsce w opisywanej sprawie.
O ile monitoring własnej posesji co do zasady może znajdować uzasadnienie w ochronie mienia i bezpieczeństwa, o tyle objęcie kamerami przestrzeni publicznej, chodnika, ulicy czy posesji sąsiadów wymaga szczególnego uzasadnienia. W przeciwnym razie administrator naraża się na zarzut bezprawnego przetwarzania danych osobowych.
Ciągła obserwacja narusza prywatność
W uzasadnieniu przedstawionym przez Urząd podkreślono, że dalsze funkcjonowanie nielegalnego monitoringu oznaczało stałe i bezprawne przetwarzanie danych osobowych wielu osób.
Organ zwrócił uwagę, że osoby znajdujące się w zasięgu kamer pozostawały pod nieustanną obserwacją podczas codziennych czynności, poruszania się po drodze publicznej oraz korzystania ze swoich nieruchomości. Rejestrowany był zarówno ich wizerunek, jak również głos. UODO uznał, że administrator nie ma prawa prowadzić tak daleko idącej ingerencji w prywatność innych osób.
Szczególnie negatywnie oceniono fakt, że stan niezgodny z prawem utrzymywał się przez wiele miesięcy pomimo wydanej decyzji. Okoliczność ta została potraktowana jako element obciążający przy ustalaniu wysokości kary.
Kara mogła być znacznie wyższa
Choć kwota 26 711 zł może wydawać się wysoka, w rzeczywistości właściciel monitoringu uniknął znacznie poważniejszych konsekwencji.
Niewykonanie nakazu organu nadzorczego administracyjna kara pieniężna może sięgać nawet 20 mln euro. W tej sprawie wymierzono sankcję znacznie niższą, jednak wystarczająco dotkliwą, by pokazać, że lekceważenie decyzji organu ochrony danych osobowych nie pozostaje bez konsekwencji.



